sobota, 8 maja 2010

Puszka dla maluszka - akcja

Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile jest fajnych akcji ekologiczno-charytatywnych:)
A oczywiście wpadłam na nie przypadkiem, szperając zazwyczaj i szukając czegoś bardzo potrzebnego w necie.
I tak, ponieważ zbieranie puszek po napojach i browarku:D jest już nieopłacalne w zeszłym roku odbyła się akcja:


"Puszka dla maluszka"

Fundacja Redemptoris Missio ruszyła z akcją zbierania aluminiowych puszek na zakup sprzętu ratującego życie wcześniaków w Afryce

Czy wiesz, że puszki, które wrzucasz do kosza na śmieci mogą uratować czyjeś życie?

Brzmi niewiarygodnie?

Fundacja Redemptoris Missio ruszyła z akcją zbierania funduszy na zakup sprzętu do ratowania życia wcześniaków w Kamerunie. Działacze fundacji postanowili w tym celu zorganizować zbiórkę ... aluminiowych puszek. Zebrane puszki zostaną przetransportowane do firmy recyclingowej, która zasili konto Fundacji, aby mogła zakupić odpowiedni sprzęt medyczny dla noworodków - inkubator, respirator i inne niezbędne akcesoria medyczne. W Kamerunie dzieci, które urodziły się przedwcześnie nie mają najmniejszych szans na przeżycie. My możemy to zmienić!

W czerwcu tego roku otrzymaliśmy od wolontariuszki Fundacji lek. med. Agnieszki Łuczak, pracującej na porodówce w Garoua-Boulai, dramatyczny list opisujący smutny los jednego z narodzonych za wcześnie dzieci. Dla lekarza nie ma nic gorszego, niż bezradność wobec śmierci dziecka. Postanowiliśmy działać! - wyjaśniaj Justyna Janiec – Palczewska, koordynator akcji.

Zasady są proste: zbieramy aluminiowe puszki, których setki codziennie lądują w koszach na śmieci i przynosimy do siedziby fundacji. Zbiórka aluminium potrwa do października. Organizatorzy na koniec października planują bowiem przekazanie zebranych pieniędzy. Każdy, kto chce włączyć się do akcji może to zrobić w każdej chwili. Możesz przynieść do siedziby fundacji kilka puszek albo skrzyknąć się ze znajomymi i przywieźć pół ciężarówki ;) Liczą się chęci - każdy zebrany kilogram to kolejne pieniądze na zakup koniecznego sprzętu.

Możesz także pomóc zachęcając innych do zbierania aluminium. Wklejając na swoją stronę internetową, bloga czy forum, fundacyjne logo i informację o akcji, drukując plakat informacyjny, organizując kosz do zbierania puszek, organizując transport puszek czy wreszcie wpłacając określoną kwotę na konto Fundacji z dopiskiem: PUSZKA DLA MALUSZKA – ratujesz życie dzieci w Kamerunie.

Dla osób, które włączą się do akcji organizatorzy przewidzieli specjalne podziękowania, a szkołom i firmom wręczone zostaną certyfikaty potwierdzające społeczne zaangażowanie.

Akcja ma nie tylko szczytny cel, uczy także dbania o środowisko naturalne. Potrwa do końca października, liczymy na aktywny udział uczniów szkół podstawowych i średnich a także studentów. - dodaje Janiec-Palczewska.


Akcja
PUSZKA DLA MALUSZKA krok po kroku:

  • Zbieramy puszki.
  • Dostarczamy je na adres Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”
  • ul. Grunwaldzka 86, Poznań.
  • Wolontariusze Fundacji segregują puszki, odrzucając te niewłaściwe.
  • Puszki zostają przetransportowane do firmy recyklingowej.
  • Na koniec akcji Fundacja wypłaca pieniądze i przekazuje ośrodkowi misyjnemu w Garoua - Boulai.
  • Ośrodek misyjny zakupuje konieczny sprzęt.
  • Już w trakcie trwania akcji Fundacja przesyła dyplomy wdzięczności dla osób, które czynnie brały udział w zbieraniu puszek.


Przyłącz się do nas! Razem podarujemy życie wielu dzieciom.


List wolontariuszki lek. med. Agnieszki Łuczak, pracującej na porodówce w Garoua-Boulai, w
Kamerunie, dostępny jest na prowadzonym przez nią blogu „Mój Kamerun” www.medicus.amp.edu.pl

Żródło: blubry.pl


Fajne prawda? A jakie to proste, wystarczy robic tylko to, co do tej pory:) - tylko pic z aluminiowych puszek.

Jestem ciekawa, czy akcja w tym roku się powtórzy, bo oczywiście jak przysłowiowy Polak - dowiedziałam się o niej po akcji:)

Jeżeli coś tylko będę wiedziec od razu napiszę:)

czwartek, 6 maja 2010

wrrr i brrr...




Zdjęcia powyżej, są z dnia 3-go:)

Dzień iście barowy, lub kawiarniany jak kto woli.
Ja dziś siedzę nieco zasmucona, dziura w dziąśle, choc niewielka boli, po wyrwanym zębie no i kolejna odmowa dzisiaj.

Ponieważ nie zwykłam siedziec na płaskich pośladkach w domu, postanowiłam dojśc do siebie po operacji, w końcu już niedługo trzeba będzie wrócic do pracy i potrzebne będzie odbudowanie mięśni, które musiałam oszczędzac.

Pierwsze podejście.
Dostaliśmy zaproszenie na3 zajęcia aikido, jak dla mnie bomba! Nawet kijoszek do walki sprezentował mi mój Mąż - w dośc nietypowy sposób ale o tym później:)
Ale niestety, zbyt ciężko, zbyt intensywnie.

Drugie podejście.
Fitness dla Kobiet, małe kameralne, prowadzą go 3 przemiłe młode kobietki i matki. A tutaj znów nic, trzeba odczeka do pół roku, aż się wszystko odbuduje, blizna się wzmocni.

Trzecie podejście.
Pilates. I znowu nic. Muszę poczekac jeszcze miesiąc co najmniej.

A mnie energia roznosi! No może nie dzisiaj...
Alę jak mi trudno odnaleźc się w sytuacji dla mnie nowej, bo zawsze coś na boku kręciłam;)
Zawsze było bieganie - a tutaj buty się kurzą, nowe koszulki czekają na wypróbowanie i znowu nic ze startów w tym roku. Znowu będzie trzeba poczekac do przyszłego roku...:(

Potem basen, mimo, że boje się wody, ale pływam:) Rower, siatkówka, koszykówka, piłka ręczna piłka nożna... Ahh a energia się kumuluje... w wałeczkach na brzuchu szczególnie:)

Ale sukcesem moim małym jest jedzenie słodyczy a konkretnie żelków (mniami!) raz w tygodniu, Żadnego podjadania no i spaceryyyyyyyyyyy, ale ile można spacerowac? Szczególnie jak dusza rwie się do biegu....??

Ale dni takie jak dziś też są potrzebne. I taki był mój plan...Mąż wróci z pracy, zjemy coś dobrego, posiedzimy, pogadamy, potem herbatka pod kocykiem i poczytamy razem. Wcześnie dzisiaj wstał - pomyślałam, więc i będzie miał na leniuchowanie ochotę.
A tym czasem , wpadł z prędkością kamienia wystrzelonego z procy, szybko się przebrał i...działa nadal na tarasie, w deszczu, zimnie i z cieplutką kawusią od żonki.

Festiwal Kultury Studentów

Zapraszam serdecznie, kto z Poznania, lub będzie przejazdem w Poznaniu, w dniach 17-19.05.2010, na Festiwal Kultury Studentów:)

A szczególnie na osobę, którą prezentuję poniżej:)



Maja Dokudowicz
http://www.kulminacje.amu.edu.pl/uczestnicy/1dokud.html




Piękne prace, prawda?
Na więcej zapraszam do Poznania:)

środa, 5 maja 2010

Kolejny dzień i ja vs "ósemki"



Weekend majowy już minął, nie da się ukryc, jednak remont jeszcze nie.
Dzisiaj kolejny dzień zmagań, dosyc głośny, bo pierwsze skrzypce - właściwie pierwszą wiertarkę - gra dzisiaj coś na kształt mniejszego młota pneumatycznego. Mniejsze, chociaż hałasuje tak samo:/

Ale po kolei...

W drugim dniu już został wyznaczony mój mini klombik, gdzie teraz maleńkie dzwonki karpackie i goździki i... coś tam jeszcze (ale nie wiem dokładnie co), zadomowią się w przyszłości.
Pogoda nie dopisuje a tym bardziej czas, bo jakoś ostatnio jesteśmy zajęci strasznie. No ja może mniej, bo zwolnienie jeszcze trwa, ale żeby nie było, że leżę do góry brzuchem to oprócz rosyjskiego, doskonalę angielski, zaczęłam chodzic na jogę, mam rehabilitację, do tego biżuteria, decoupage, sklepik, pchli targ, kwiatki, zioła, plany na odowienie starych emaliowanych wiader, kanek i solniczek i obowiązki domowe.

Ale żeby jednak moja rekonwalescencja nie przebiegała tak bez niespodzianek, kolejna bitwa z zatrzymaną w połowie ósemką wygrana:)
Zatem:Ja vs ósemki 2:2. Remis, ale już niedługo.
Jednak dzisiaj jeszcze woda przez słomkę i mało jedzenia stałego ale za to lody jak najbardziej wskazane:)
Smacznego:)





Ponieważ nie można mi było latac z gruzem ani kamieniami ani z łopatą:/ jak zwykle latałam ale robiłam zdjęcia moich kwiatków.
Jak na moje możliwości, miłośc do roślin i chęci mam ich mało, ale wszystko się może jeszcze zmienic i zmieni się wierzę w to. No i zaczynam projektowac mini skalniaczek z roślinami nie lubiącymi nasłonecznionych miejsc.

W tym roku zasiałam sobie mimozę, właściwie nic o niej nie wiedząc. I tak pewnego wieczoru, rozmawiałam z moją mamą prze telefon i dtknełam lekko liści...az tu nagle, zaniemówiłam... Moja roślinka złożyła się... jak stół! Na płasko!
Jak tylko powiedziałam to głośno, moja mam nie mogła przestac się śmiac z tego nietypowego porównania, a ja czekając aż się uspokoi buch! do komputera. I znalazłam:)

Mimoza wstydliwa

Czułek wstydliwy (Mimosa pudica) -gatunek rośliny z rodziny mimozowatych. Pochodzi prawdopodobnie z tropików Ameryki Południowej, rozpowszechniony jako chwast i roślina ruderalna w całej strefie międzyzwrotnikowej. Roślina problematyczna ponieważ tworzy gęste skupienia utrudniające rozwój innych gatunków. Uprawiana także jako roślina doniczkowa i w ogrodach botanicznych z powodu ciekawego mechanizmu składania liści po dotknięciu.

MORFOLOGIA
Pokrój
Słabo zdrewniały półkrzew lub bylina osiągająca do 1 m wysokości. Pędy są cierniste.
Liście
Naprzemianległe, podwójnie pierzaste z jedną lub dwiema parami listków. Każdy z listków podzielony jest na 10-26 par podługowatych, naprzeciwległych par listków o długości 3–12 mm i szerokości 1–2 mm.
Kwiaty
Drobne w kolorze różowofioletowym, z długimi na 8 mm pręcikami wystającymi z korony. Kwiaty zebrane są w główki o średnicy 1–2 cm. Zapylenie dokonywane jest przez wiatr i owady. Rośliny kwitną w okresie od lipca do października.
Owoc
Wielonasienny strąk 15–25 mm długi i ok. 4 mm szerokości, szorstko owłosiony na krawędziach klap.

BIOLOGIA

Roślina szybko reaguje w chwili dotyku lub szybkiego ochłodzenia czy też ogrzania liści. W najbliższym rejonie wystąpienia bodźca zewnętrznego reaguje zamykaniem (składaniem) liści (tzw. ruchy sejsmonastyczne). Ma najkrótszy czas reakcji na bodziec wśród wszystkich wykazujących tego typu reakcje gatunków – nawet 0,08 s. Listki odcinków drugiego rzędu składają się do góry i stykają ze sobą górnymi powierzchniami, całe odcinki zbliżają się do siebie, a ogonek zwisa. Po ustąpieniu bodźca powrót do położenia wyjściowego zajmuje 15–20 min. Mechanizm tego ruchu polega na zmianach turgoru w komórkach poduszeczek funkcjonujących jako tzw. staw przegubowy. Znajdują się one u nasady liścia oraz u podstaw wszystkich odcinków liścia. Sygnał przenoszony jest prawdopodobnie przez aminokwasy. Przenoszenie sygnału następuje w zależności od temperatury otoczenia i siły bodźca z prędkością 0,5-10 cm/s.
ZASTOSOWANIE

Jest uprawiana jako roślina ozdobna. W krajach o ciepłym klimacie (strefa 10-12) jest uprawiana w gruncie. W Polsce ze względu na klimat jest uprawiana w szklarniach i jako roślina pokojowa.

UPRAWA
Wymagania
Roślina wymaga stanowiska słonecznego przez cały rok, ciepłego (20-25°C), wilgotnego powietrza i żyznego podłoża (ziemia ogrodowa z domieszką torfu i piasku).
Pielęgnacja
Mimoza wymaga regularnego i obfitego podlewania, a w okresie co 2 tygodnie zasilania nawozami wieloskładnikowymi. Niezależnie od staranności pielęgnacji, roślina dobrze wygląda zwykle tylko w pierwszym roku życia, później należy ją zastępować okazami młodszymi.
Rozmnażanie
W warunkach domowych trudno uzyskać rośliny dobrze wyrośnięte i zdrowe. Mimoza rozmnażana jest poprzez siew nasion w okresie lutego-marca. Nasiona wysiewa się w płytkich miseczkach, po uprzednim namoczeniu w ciepłej wodzie. Do doniczek przesadza się siewki mające już kilka liści.
Źródło: Wikipedia


niedziela, 2 maja 2010

Remont tarasu - czas start!






No i zaczęło się.
Nasze chęci i zapał do tworzenia czegoś nowego, nie wygasły, po nieudanej próbie kupienia nowego mieszkanka/domku, postanowiliśmy więc wyremontowac taras, który już się trochę o to prosił.
Mo Mąż i ja nie poprzestaliśmy jednak tylko na odświeżeniu, wymianie płytek. Nabraliśmy ochoty na kopanie, wykopywanie, skuwanie, wykuwanie, i na młot pneumatyczny:)

Wczoraj był dzień pierwszy a dzisiaj mam pod oknem wykopaną wielka dziurę...hmmm, aż się prosi o zrobienie basenu:)Ale trochę go poszerzymy, zburzymy schodki i poziomy i będzie więcej miejsca. Bo po ostatnich letnio-grillowych imieninach okazało się, że jest niestety trochę ciasno.

3 rosłych chłopa wzięło się do kopania, a ponieważ ja od ostatnich 3 miesięcy prowadzę baaaardzo "oszczędzający tryb życia" jak i poruszania się, sprzątania i absolutnie nie wolno mi się pracami siłowymi zajmowac. Pod żadnym pozorem nie mogę dotknąc miotły ani łopaty, zajęłam się przesadzaniem kwiatków. I cieszę się niesamowicie bo przy moim wielkim ogródku: 100 cm x 50 cm, mam wreszcie swoje konwalie. i już zaczynąją cudnie pachniec.

Patriarchat niestety, okazywany na wszelkie możliwe sposoby, nieco mnie zdyskryminował z zajmowania się innymi rzeczami niż tylko pielenie, ale nie dałam za wygraną - namierzyłam szybko porzucony młotek i dłuto i zaczęłam skuwac płytki.
W końcu kobieta pracująca jestem i żadnej pracy się nie boję. A jak władam łopatą! Ha!

Szybko poszło a potem nagle wyszło słońce i nasze żołądki zaczęły się domagac jakiegoś majówkowego obiadu. No i pierwsza karkóweczka z grilla zaliczona tego roku:)
Mniami...:)





piątek, 30 kwietnia 2010

Real world

No tak, pobudka o godzinie siódmej, piękna pogoda, słońce, rześkie powietrze, cudny poranek...
A potem bieg na autobus, przystanek, skasowany bilet, tłumy pasażerów i słuchawki w uszach.
Czekanie, nie Twoja kolejka i skończyło się niezbyt miła wędrówką, przez starocie, zakamarki i 40 minut płaczu.
A teraz trochę mi wstyd, że było bez ładu i składu, porozrzucane myśli i słowa, zasmarkane chusteczki i czkawka.
Oczy piekły, głos na moment odmówił posłuszeństwa i widzę cały czas tylko oczy słuchaczki, która próbowała ułożyc to w całośc. Mnie się nie udało, chociaz to wszytsko kłebiło się we mnie i z moich ust wypadało, jak ślepaki.

Cóż, taki dzień...


wtorek, 27 kwietnia 2010

Ceramika







Odebrałam dzisiaj prace z warsztatów ceramiki. Wyszły.. .dalece od moich wyobrażeń (dobrze, że nie namówiłam Mojego Męża na ten piec do wypalania...uff). Muszę jeszcze ostro potrenowac. Poza tym miałam do dyspozycji tylko jeden rodzaj gliny szamotowej, więc kto wie, jakbym się rozkręciła, to myślę, że nie starczyło by i półek na te wszystkie cudaczne cudaki.
(Ale dziś ze mnie poetka, jak Leśmian prawie...)

Tymczasem niestety droga Olgo, Popielniczka Nie-popielnicząca niestety pękła...zatem będę musiała jeszcze raz iśc na ceramiczne warsztaty, żeby nie popełniac błędu suchej gliny i ulepic ją ponownie, dla Ciebie. No i po niespodziance, ale tylko w połowie, bo może wpadnie mi do głowy coś innego:)
Mam czas do 11 maja, więc myślę, że wpadnie mi do głowy nie jeden pomysł i nie dwa...

Tymczasem anniversary już dziś:)
Nie okrągła, nie specjalnie wyjątkowa, ale nasza i to po raz pierwszy od kilku lat możemy ją spędzic spokojnie, we dwoje i w dobrych nastrojach.

Zaczęło się pachnąco, fioletowo i charming-owo...


Oto nasze zmagania:)



http://kreatywniecom.blogspot.com/2010/04/wyplatanie.html

Serdecznie zapraszam do oglądania:)

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Hoduję nowe piegi

Piękne dzisiaj słońce, więc postanowiłam połączyc przyjemnie z pożytecznym. Wzięłam szwedzką prozę i usiadłam w słoneczku. Niestety nie mogę opalac jeszcze brzucha, więc opalam się w paski:
Dekolt-tak, brzuch - nie, nogi-tak :)
Czytam i tak się momentami zaczytuje, że nie słyszę nawet hałasu aut i rozpędzonych motocykli, dochodzących z niedaleko położonej 2-pasmówki.


"Rebeliantka o zmarzniętych stopach" Johanna Nilsson

" Rebelianci nie opalają się, gdyż dołączyliby w ten sposób do (zamerykanizowanego) tłumu, który nie waży się pokazywca bez opalenizny, a dołączając do tłumu przestaje się byc rebeliantem, to oczywiste. Rebelianci w ogóle nie przejmują się ideałem wyglądu, jaki dominuje w społeczeństwie i robi z ludzi czerniakowców, anorektyków, bulimików, odtłuszczeniowców, plastikowców, silikonowców, kulturystów, anabolikożerców. Rebelianci ubierają się jak chca a nie według oczekiwań innych. Wkładaja np. dżinsy na bal czy ślub. (Sama zamierzam wziąśc ślub w białych dżinsach ze srebrnymi perełkami białych trampkach ze srebrnymi sznurówkami i i białym swetrze z długim rękawem z jakiegoś ciepłego niegryzącego materiału.) Rebelianci nie zmieniają poglądów zależnie od mody. Rebelianci nie odczuwają potrzeby by uchodzic za rebeliantów. Prawdziwi rebelianci najczęściej nie zdają sobie sprawy, że nimi są. Gdy tylko pojawia się ta świadomośc rebeliant jest w niebezpieczeństwie. Jeśli rebelianci staja się sławni (...) tylko wyjątkowo udzielają wywiadów na temat swoich rebelianckich poglądów. Nie chodzą na przyjęcia do Bindefelda, gdy dostaną zaproszenie. Chodzą tam, jeśli nie zostali zaproszeni. zwracają się per "ty" do króla i nie podlizują się tak zwanej elicie. Pogardzają tymi, którzy mają w pogardzie innych (co samo w sobie jest sprzeczne). Działają najchętniej bez rozgłosu i na małą skalę. Poświęcają się drobnym przedsięwzięciom, łączącym się powoli ale nieuchronnie, w jedno wielkie przedsięwzięcie które pewnego dnia może zmieni świat.
Rebelianci naznaczeni sa jednak dużą ułomnością: to często samotnicy, a żeby zmienic świat niezbędna jest współpraca. Rebelianci nie umieją współpracowac, nie uznają kompromisów.
Świat potrzebuje rebeliantów, ale rebelianci nie sądzą, by oni potrzebowali świata. Z tego powodu niestety nie rebelianci rządzą światem."

Jak odnaleźc sens życia w Handlówce, kiedy nie znalazło się go na studiach teologicznych? Czy tylko Mamona rządzi światem? Czy nikt z nas nie jest Jezusem i zewnętrzna otoczka ma na nas wpływ? Jak nie pójśc z prądem i nie zostac "wyasfaltowanym" i odnaleźc siebie i swoje miejsce wśród akcjocholików, studentów z bogatych rodzin, włóczęgów i narkomanów. I jak dowiedziec się, że jest się rebeliantem?

Serdecznie polecam:)

I'm waiting for You...





Czekają i szukają nowego, miłego właściciela:)


Serdecznie zapraszam:)

www.zielonykufer.pl

www.reczniezrobione.pl

www.rekodzielo.tv

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...