poniedziałek, 13 czerwca 2016

Kawał ziemi

Nooo kawałeczek, który ja ogarniam.
Uwielbiam, kiedy zmęczona siadam i patrzę jakie to wszytsko piękne.













I sok z kwiatów czarnego bzu zrobiony! Polecam jest idealny, smaczny, orzeżwiający, zdrowy i niedrogi ;)

Miłego wieczoru!

czwartek, 19 maja 2016

Kaptur jest fajny

Ubiera się w niego.
Zapina kolorowe guziczki, które bardzo jej się podobają.
Chętnie zakłada kaptur.

Udany projekt :)




I mama chce taki sam :)

środa, 18 maja 2016

Regeneracja w ogródku

Mój plan treningowy przewiduje regeneracje, ale w większości przypadków przebiega ona w ogródku...
 A teraz drżę na samą myśl, bo  pomidory wyhodowane od nasionka, dopieszczone już w gruncie a tutaj słyszę o jakiś przymrozkach...

Zobaczymy...

Ale wszystko pięknie wzeszło i sałaty, których nie żałowałam w  tym roku, bo mam ich aż 5 odmian. Zdjęcia wrzucę następnym razem, bo niestety telefon nie bardzo ma ochotę współpracować.

A tymczasem, moje dziecko znalazło "dojrzewające" materiały. Ja o nich wiedziałam, ale jakoś nie było czasu, żeb się za to zabrać. Szczególnie, że ostatnia przygoda z szyciem kocyka nie była łatwa, jak to na pierwszy raz przystało.

Maszynę do szycia kupiłam już jakiś czas temu. Niby podstawy znam, jednak nadal walczę z plączącą się nitka z lewej strony materiału...
W tym małym "bębenku" też czasem się zaplącze.

I tutaj pytanie do Was szyjących, macie pomysł dlaczego tak się dzieje?

Dobrze, że nie widać lewej strony... ;)

Koc jest duży, ponieważ ma służyć jako kołderka w cieplejsze noce. Trochę musiałam pokombinować z poszewką na poduszkę, ponieważ materiału pozostało tylko resztki.

Ale nauczona pierwszą próbą, że polar typu minky jednak bardzo się ciągnie tym razem udało się zrobić to zdecydowanie lepiej.




Kajka także otrzymała swój komplet ;) Ale szyłam go już po północy, chcąc zrobic dziecku niespodziankę i niestety na światło dzienne wyszło kilka niedociągniec...


Nie byłam do końca przekonana, czy nie będzie aż zbyt słodko, ale zestaw kolorystyczny uważam za udany :)

Zadowolona i dziecko także :)




niedziela, 10 kwietnia 2016

Work in progress

Oprócz biegania, treningów i dodatkowej kobietki, która od miesiąca dotrzymuje nam towarzystwa :) musi być czas jeszcze na ogródek.

Jak co roku Męża doprowadzam do szewskiej pasji, obstawiając całkowicie do ostatniego milimetra parapety wysiewami.

W tym roku pomocnik w postaci Heleny spisał się na medal, ponieważ jak nigdy wzeszło absolutnie wszystko co zasiałyśmy razem! Nawet bazylia cytrynowa... :)
 Trzeba było się wstrzelic w nie-biegowy i nie-wyjazdowy weekend i oto on.

Warzywniak już uporządkowany, 3 rodzaje sałat, zioła, rzodkiewki i inne pyszności już zasiane. Reszta czeka cierpliwie na cieplejsze dni.

Udało mi się także posadzić wreszcie krzewy owocowe: maliny, czarne i czerwone porzeczki oraz żurawinę.
Tak jak zwykle rzuciłam się na nią nawet nie myśląc gdzie ja będą mogła umieścić... ;)
Ale miejsce się znalazło.

Nie wiem, gdzie mi zniknął ten wczorajszy dzień...
Teraz mam nadzieję, że wystarczy jeszcze siły na miły wieczór i odrobinę dziergania, bo sweterek dla Heli sam się nie zrobi ;)

Zdjęcia z telefonu za co przepraszam :)







Więcej parapetów nie posiadam ;)

Miłej niedzieli:)







sobota, 9 kwietnia 2016

Nie było mnie...

Znów biegałam :)

Zaczął się "sezon startowy". Jakże profesjonalnie to brzmi! Tak naprawdę u mnie się chyba nie kończy. Biegam cały rok, startuję nawet w zimowej porze, kiedy to biegów jest nieco mniej.

W tym roku miałam przymusowy odpoczynek, ponieważ dopadła mnie kontuzja. 3 miesiące bez biegania, bez intensywnych ćwiczeń. Było trudno. Rehabilitacja i wzmacnianie pozwoliły mi jednak wrócić do formy.
Najpierw 5 intensywnych dni w Szczyrku z Fabryką Triathlonu . Potem Półmaraton Warszawski, na którym nie udało mi się zrealizować planu.

A wczoraj sukces!

Walczyłam do końca, chociaż nawet nie wiedziałam, ile kobiet przede mną... Wyprzedziłam wszystkie w zasięgu wzroku. Biegłam na ile pozwalała mi obecna forma, bo do tej szczytowej trochę jeszcze brakuje.

Udało się! Po raz pierwszy puchar - byłam trzecia! w swojej kategorii wiekowej :)
Wspaniałe uczucie, kiedy można stanąć na podium :)

Dziękuję Mężowi, za wsparcie i trenerowi, który we mnie wierzył :)



+100 do motywacji ;)

Miłego wieczoru.


sobota, 26 marca 2016

Wesołych Świąt!

Ufff co za 2 tygodnie! :)


Życzę Wam spokoju, radości, odnalezienia ukojenia, pogodnych dni, słońca w uśmiechach waszych bliskich i aby Zające ukryły w waszych ogródkach najpiękniejsze niespodzianki, o jakich marzycie! 

Spokojnych Świąt!



poniedziałek, 21 marca 2016

Szczyrk

Pojechałam. Potrenowałam.Wróciłam :)

Po raz pierwszy w życiu pojechałam na obóz sportowy. Tematem obozu było oczywiście bieganie, jednak po raz pierwszy biegałam w górach.

Trzy treningi w ciągu dnia potrafią człowieka wykończyć...ale i tak uważam, że dwójka niespełna trzyletnich dzieci w domu jest bardziej obciążająca... ;)

Dla takich widoków warto było się tak napocić :)











Czas był tak zajęty, że nie miałam nawet czasu pomyśleć jak bardzo tęsknie za rodziną. Ale bardzo było mi to potrzebne, żeby tak cudownie się zresetować :)

I miło jest się zintegrować z takimi samymi wariatami jak ja, którzy mają podobna pasję.

Miłego tygodnia! 



wtorek, 15 marca 2016

Trójpak

WarkoczoweLove trwa nadal :)

I znów trening na małych formach czyli czapki. Lubię je dziergać.

Czapki już wysłane, będą niespodzianką dla trzech kobiet, małych i większych :)






Jak zwykle Pani Kierownik musiała zarządzić i zapozowac ;)



Jak widać szarość przeszła z aury wprost na druty ale mam nadzieję, że się spodobają :)


niedziela, 13 marca 2016

Kaptur

Chodził mi po głowie już dobre kilka miesięcy.
Pewnie dlatego, że nigdy nie dziergałam kaptura i wydawało mi się to takie trudne.

Jak zwykle w głowie wymyślałam jak to zrobić. W sieci znalazłam kilka opisów filmów, ale większość były to doszywane kaptury. A ja oczywiście wymyśliłam sobie taki bez doszywania.
No i poszło. Znalazłam włóczkę w starych zapasach, w dziwnym kolorze... podejrzewam, że miałam na nią plan ale coś nie wyszło ;)

I tak poszło...

Pomysł jaki zrodził mi się w głowie jest niezły. kaptur miał być szpiczasty, w razie ewentualnego miejsca na czapkę. A po głowie chodzi mi taki malutki pomponik... ;)

Kaptur wymaga jeszcze odrobinę poprawek ale będę próbować przy następnej włóczce. Z tej trzykrotnie próbowałam sweter i jakoś nie mam ochoty przerabiać jej dalej, mimo, że całkiem fajnie się na niej pracuje. Sweterek po wypraniu nie jest nawet sztywny ani zbyt szorstki.

W tym tygodniu ani aura ani modelka nie bardzo miały ochotę na współpracę.
Umieszczam na razie takie zdjęcia, jak zrobi się naprawdę wiosennie, wiosennie z tej lepszej, słonecznej strony wtedy polecimy gdzieś w plener :)







Miłego wieczoru!



sobota, 5 marca 2016

Sweterek i burza ;)

Miał być duży, żeby wystarczył na dłużej, maksymalnie prosty - choć początkowo chodziły mi po głowie warkocze, warkocze i warkocze... ;)

Ale i na nie przyjdzie czas :)


Rękawki takie w sam raz, ale wydaje mi się, że nie będę ich wydłużać.



I bardzo mnie cieszy, kiedy Helenka chętnie go zakłada :)


A to burza. Ciągle ją maluje :) I wszystko w niebieskościach.

Miłej niedzieli!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...