Dokładnie to przyszło mi do głowy, kiedy zaczął powstawać ten sweter.
Miłą by trochę "dziadkowy", trochę elegancki, ale jednak dziecięcy. To dla 3-letniego Antka.
Włóczka z zapasów. Akryl. Początkowo wraz z różem miał tworzy sweter dla mnie. Ale jak zwykle nie doszedł do skutku. Może i lepiej, bo obawiam się, że pierwszy pomysł był bardzo nietrafiony.
Dziergał się szybko, mimo, że wybrałam cieńsze druty.
Helenie bardzo się spodobał, nawet chętnie go przymierzyła :)
Mam nadzieję, że i Antek będzie zadowolony :)
Muszę zmieni miejsce fotografowania, bo stolik okazuje się już za mąły na coraz to większe sweterki ;)
Kusi mnie aby czasem kupić naprawdę lepszą włóczkę, może ręcznie barwioną na takie sweterki. W sieci jest och pełno i są naprawdę piękne. Jednak jak sobie pomyśle, że za pół roku sweterki może okazać się za mały, to jednak ekonomia i rozsądek wygrywają ;)