piątek, 17 lipca 2015

"Na potęgę posępnego czerepu, mocy przybywaj..."

Musze przyznać, że ktoś bezczelnie kradnie mi moc...
Od jakiegoś tygodnia czuje zdecydowany jej spadek.
Podobno istnieje coś takiego jak zmęczenie, krytyczny poziom baterii i nagle okazuje się, że nie jest się już terminatorem...

Pomysły gdzieś pochowały się w głowie, ja nadal męczę czarny moher, który ewidentnie nie chce współpracować. Bunt jakikolwiek postanowił zamieszkać razem z nami i Heleną... A tutaj presja, bo trening trzeba zrobić, wyspać się wypada a i na obiad trzeba coś wymyślić.

Ale w końcu siedzę w domu, mam warzywniak na działce, balkon pełen roślin, szafę pełną włoczki, zamówienie na swetry, treningi, bo kolejny bieg, bo kolejny półmaraton, bo maraton...

Nie zapominajmy o tym, że spiżarnię trzeba zapęłnić na zimę, bo przyjemnie wcina się dżem porzeczkowy podczas zimowego śniadania :)

Nooo... i tak pewnie o czymś zapomniałam ;)



Miłego weekendu!



2 komentarze:

  1. Kawa. Jak tylko się ogarnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale będzie lepiej :-) I tego się trzymajmy :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...