poniedziałek, 25 lipca 2016

Pulowerek

Z bawełny marceryzowanej. Już o nim wspominałam.


Pogoda kapryśna, ale udało się zrobic kilka zdjęc. rzecz jasna nie na modelce. Modelka bardziej kapryśna od pogody ;)


Postanowiłam zrobic dłuższy tył.
Za drugim razem wyszedł lepiej. Bo oczywiście pierwszy sweterek został spruty ;)


I żałuję bardzo, że nie ma już włóczki o takim barwieniu. Bo chyba chcę taki sam! :)


Z tyłu zapinany na mały guziczek.


Postanowiłam użyc cieńszych drutów. Jest bardziej mięsisty i grubszy. Podoba mi się, mimo, że nie lubię dziergac na cienkich drutach.


Prosty wzór i forma miały badziej skupic uwagę na kolorach :)
Chyba się udało :)



niedziela, 24 lipca 2016

Dużo się dzieje...

A czas tak szybko płynie.
Za chwilę sierpień, a cały lipiec gdzieś mi umknął.

Ostanie 3 miesiae to czas intensywnych przygotowań. Wraz z grupa biegową, do której należymy z mężem, przygotowywaliśmy się do wyjątkowego biegu. Były to Mistrzostwa Polski w sztafecie półmaratońskiej. Udało się, no prawie, mamy wicemistrzostwo!!! Przygotowania były ciężkie, intensywne, ale nie poddalismy się. I chociaz byliśmy przygotowani na mistrzostwo, to wystarczyła chwila nieuwagi i przegraliśmy o długośc buta.
Teraz mamy potwierdzenie, że cięzka praca naprawdę daje efekty, bo posżło nam zdecydowanie lepiej niż ocenialiśmy :)

 Brawo My :)


Teraz czas na kolejne plany biegowe :)


A w ogrodzie busz!
Czasu wystarcza na tyle aby podjechac raz w tygodniu i ogarnąc. Czasem jeden dzień to za mało.
Ale jest teraz ten cudny moment, kiedy więcej plonów niż pielęgnacji ;)



Gladiola - zakupiona z wyprzedaży w "Biedrze" ;) Kolor ma niesamowity!




Ostre papryczki - nie wiem jak to się stało, ale tylko one zdołaly przetrwac majowy przymrozek. W efekcie mam ich chyba z 10 krzaczków ;)


Chyba konieczny jest kosz na zbiory, Ten większy ;)



Dalia, malutka ale jak widac daję rade. Również prrzecena w wyżej wspomnianycm sklepie ;)





A tutaj już w świetle zachodzącego słońca.

Choc pracy jest naprawdę sporo to uwielbiam ten busz :)

Miłego dnia!




piątek, 15 lipca 2016

Leje

Nooo od nocy. Cały czas równiutko pada deszcz.
Lubię takie dni w środku lata, można odetchnąc, uspokoic się i dzień tak leniwie płynie. Miło mi się kojarzą takie dni.

Włąsciwie sama nie wiem dlaczego, w końcu nic specjalnego się nie działo. Wstawaliśmy trochę poźniej, mama pozwalałanam pospac dłużej, potem dzień był leniwy, chłodny i mokry :) Ale to naprawde bardzo miłe wspomnienia :)

Miesiac minął od ostatniego wpisu a sporo się dzieje :)
Powstały 2 nowe sweterki dla Heleny

I prawie 2 dla mnie - okazało się, że czarną bawełnę już do czegoś wykorzystałam i na sweter dla mnie nie wystarczy ;)

Nic nie szkodzi, znalazłam jakąś rozgrzebaną robótke. Jeszcze raz przymierzyłam, pomyślałam i sprułam:) Odjęłam kilka oczek i działam dalej.

W warzywniaku - dżungla i busz! Muszę zakładac odblaskową koszulkę, żeby inni mogli mnie znaleźc ;) No i nastał ten cudowny czas, kiedy obiad dyktują nam zbiory - młode marchewki, buraczki, szpinak nowozelandzki i cukinia :) Czekam na pomidory i ogórki :)

To od czego zacznę?
Może trochę sweterka?

Włóczka: Alize Batik - zakupiona 3 lata temu w Biferno i niestety ten kolor jest juz niedostępny. A szkoda, bo sama chętnie bym nosiła.

Druty: 2,5 mm
Wzór: Własny.
Modelka- taka co się nie potrafi zatrzymac ;)











poniedziałek, 13 czerwca 2016

Kawał ziemi

Nooo kawałeczek, który ja ogarniam.
Uwielbiam, kiedy zmęczona siadam i patrzę jakie to wszytsko piękne.













I sok z kwiatów czarnego bzu zrobiony! Polecam jest idealny, smaczny, orzeżwiający, zdrowy i niedrogi ;)

Miłego wieczoru!

czwartek, 19 maja 2016

Kaptur jest fajny

Ubiera się w niego.
Zapina kolorowe guziczki, które bardzo jej się podobają.
Chętnie zakłada kaptur.

Udany projekt :)




I mama chce taki sam :)

środa, 18 maja 2016

Regeneracja w ogródku

Mój plan treningowy przewiduje regeneracje, ale w większości przypadków przebiega ona w ogródku...
 A teraz drżę na samą myśl, bo  pomidory wyhodowane od nasionka, dopieszczone już w gruncie a tutaj słyszę o jakiś przymrozkach...

Zobaczymy...

Ale wszystko pięknie wzeszło i sałaty, których nie żałowałam w  tym roku, bo mam ich aż 5 odmian. Zdjęcia wrzucę następnym razem, bo niestety telefon nie bardzo ma ochotę współpracować.

A tymczasem, moje dziecko znalazło "dojrzewające" materiały. Ja o nich wiedziałam, ale jakoś nie było czasu, żeb się za to zabrać. Szczególnie, że ostatnia przygoda z szyciem kocyka nie była łatwa, jak to na pierwszy raz przystało.

Maszynę do szycia kupiłam już jakiś czas temu. Niby podstawy znam, jednak nadal walczę z plączącą się nitka z lewej strony materiału...
W tym małym "bębenku" też czasem się zaplącze.

I tutaj pytanie do Was szyjących, macie pomysł dlaczego tak się dzieje?

Dobrze, że nie widać lewej strony... ;)

Koc jest duży, ponieważ ma służyć jako kołderka w cieplejsze noce. Trochę musiałam pokombinować z poszewką na poduszkę, ponieważ materiału pozostało tylko resztki.

Ale nauczona pierwszą próbą, że polar typu minky jednak bardzo się ciągnie tym razem udało się zrobić to zdecydowanie lepiej.




Kajka także otrzymała swój komplet ;) Ale szyłam go już po północy, chcąc zrobic dziecku niespodziankę i niestety na światło dzienne wyszło kilka niedociągniec...


Nie byłam do końca przekonana, czy nie będzie aż zbyt słodko, ale zestaw kolorystyczny uważam za udany :)

Zadowolona i dziecko także :)




niedziela, 10 kwietnia 2016

Work in progress

Oprócz biegania, treningów i dodatkowej kobietki, która od miesiąca dotrzymuje nam towarzystwa :) musi być czas jeszcze na ogródek.

Jak co roku Męża doprowadzam do szewskiej pasji, obstawiając całkowicie do ostatniego milimetra parapety wysiewami.

W tym roku pomocnik w postaci Heleny spisał się na medal, ponieważ jak nigdy wzeszło absolutnie wszystko co zasiałyśmy razem! Nawet bazylia cytrynowa... :)
 Trzeba było się wstrzelic w nie-biegowy i nie-wyjazdowy weekend i oto on.

Warzywniak już uporządkowany, 3 rodzaje sałat, zioła, rzodkiewki i inne pyszności już zasiane. Reszta czeka cierpliwie na cieplejsze dni.

Udało mi się także posadzić wreszcie krzewy owocowe: maliny, czarne i czerwone porzeczki oraz żurawinę.
Tak jak zwykle rzuciłam się na nią nawet nie myśląc gdzie ja będą mogła umieścić... ;)
Ale miejsce się znalazło.

Nie wiem, gdzie mi zniknął ten wczorajszy dzień...
Teraz mam nadzieję, że wystarczy jeszcze siły na miły wieczór i odrobinę dziergania, bo sweterek dla Heli sam się nie zrobi ;)

Zdjęcia z telefonu za co przepraszam :)







Więcej parapetów nie posiadam ;)

Miłej niedzieli:)







sobota, 9 kwietnia 2016

Nie było mnie...

Znów biegałam :)

Zaczął się "sezon startowy". Jakże profesjonalnie to brzmi! Tak naprawdę u mnie się chyba nie kończy. Biegam cały rok, startuję nawet w zimowej porze, kiedy to biegów jest nieco mniej.

W tym roku miałam przymusowy odpoczynek, ponieważ dopadła mnie kontuzja. 3 miesiące bez biegania, bez intensywnych ćwiczeń. Było trudno. Rehabilitacja i wzmacnianie pozwoliły mi jednak wrócić do formy.
Najpierw 5 intensywnych dni w Szczyrku z Fabryką Triathlonu . Potem Półmaraton Warszawski, na którym nie udało mi się zrealizować planu.

A wczoraj sukces!

Walczyłam do końca, chociaż nawet nie wiedziałam, ile kobiet przede mną... Wyprzedziłam wszystkie w zasięgu wzroku. Biegłam na ile pozwalała mi obecna forma, bo do tej szczytowej trochę jeszcze brakuje.

Udało się! Po raz pierwszy puchar - byłam trzecia! w swojej kategorii wiekowej :)
Wspaniałe uczucie, kiedy można stanąć na podium :)

Dziękuję Mężowi, za wsparcie i trenerowi, który we mnie wierzył :)



+100 do motywacji ;)

Miłego wieczoru.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...