Pędzę dziś do pracy, mimo, że mam urlop...ale tylko w jednej. negocjacje juz za mną, zobaczymy, czy owocne. A praca leeeeeeeeeeeeży... Postanowiłam w chwili czasu, oczekiwania na zapięcia, których jak zwykle zabrakło, pokazac to, co zrobiłam do tej pory.
Tymczasem historia z zaproszeniami na ostatnią chwilę, bo wena odeszła wraz z brakiem pewnych wymyślonych przeze mnie drobnych rzeczy, ale koniec końców , udało się. I nawet jestem zadowolona. Najważniejsze, że osoba zainteresowana i jej mama są zadowolone. Udanej imprezy 18-nastkowej, Basiu i Paulinko!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny!