czwartek, 28 lipca 2016

Amok ;)

Też tak macie? Kiedy wszystko nagle staje na głowie, sami nie wiecie co robic?

Dramatyzuję, bo Hela spała u babci a kiedy rano się obudziłam to latałam jak kot pęcherzem, bo sama nie wiedziałam co robic!

Czy sprzątac, zrobic obiad, odkurzac... Nie, najpierw kawa i śniadanie...

Ale najpierw zakupy, czy zaczac pichcic tartę... a może zdążę umyc podlogę...

Ehhh - matka waratka ;)


Wczorajszy dzień pod znakiem różu :)

A teraz zdjęcia z balkonu. W tym roku z racji mnóstwa treningów i warzywniaka został niestety trochę potraktowany po macoszemu. Ale pięknie dojrzewają na nim pomidory, papryka i poziomki :)

















Na szczęście balkon jest wyjatkowo duży, wlaściwie to wyjątkowo szeroki dzięki czemu spokojnie mieszczą się gigantyczne pomidory, kwiaty, stolik z krzesłami i suszarka na pranie. A jak już to wszystko ustawimy to znajdzie się miejsce na mały basenik lub miskę z woda aby Hela w upalny dzień mogła się pochlapac :)










środa, 27 lipca 2016

Siedze i nadrabiam

Zaległości. Tyle do opisania, tyle do opowiedzenia, do pokazania...
A tak mało czasu.
Efekt jest tego taki, że zdjęc mam tyle, że nawet nie obejrzałam wszystkich. Większośc jeszcze uwięziona w aparacie...
Bo jak czegoś nie zrobię od razu, nie zapiszę, to umyka szybko, za szybko, wśród innych pomysłów.

Rok - tyle przeleżały plastikowe butelki, włóknina, materiał na stryszku.

Pomysł był, maszyna była, nawet apteka internetowa postanowiła zrobic mi niespodziankę i jako uzupełniacz do paczki wrzuciła kawał sporej włokniny, którą aktualnie poszukiwałam :)

I jak zwykle spontaniczna decyzja i jest.

PUF.


Trochę było przeprawy aby ubrac PUF-a ;) 
Generalnie, choc troche trzeszczy - już wiem co poprawic to i tak najchetniej jest wykorzystywana przez Helenę. - jako stolik, blat to robienia ciasteczek, siedzenie. No i zaletą jest to, że jest bardzo lekka i łatwa w przenoszeniu 


No i szlag...
Specjalnie dokumentowałam cały proces, aby zrobic z niego tutorial...
I szlag trafił wszystkie zdjęcia...

Może uda się odzyskac...
Ale inspiracje znalazłam w internecie.



poniedziałek, 25 lipca 2016

Pulowerek

Z bawełny marceryzowanej. Już o nim wspominałam.


Pogoda kapryśna, ale udało się zrobic kilka zdjęc. rzecz jasna nie na modelce. Modelka bardziej kapryśna od pogody ;)


Postanowiłam zrobic dłuższy tył.
Za drugim razem wyszedł lepiej. Bo oczywiście pierwszy sweterek został spruty ;)


I żałuję bardzo, że nie ma już włóczki o takim barwieniu. Bo chyba chcę taki sam! :)


Z tyłu zapinany na mały guziczek.


Postanowiłam użyc cieńszych drutów. Jest bardziej mięsisty i grubszy. Podoba mi się, mimo, że nie lubię dziergac na cienkich drutach.


Prosty wzór i forma miały badziej skupic uwagę na kolorach :)
Chyba się udało :)



niedziela, 24 lipca 2016

Dużo się dzieje...

A czas tak szybko płynie.
Za chwilę sierpień, a cały lipiec gdzieś mi umknął.

Ostanie 3 miesiae to czas intensywnych przygotowań. Wraz z grupa biegową, do której należymy z mężem, przygotowywaliśmy się do wyjątkowego biegu. Były to Mistrzostwa Polski w sztafecie półmaratońskiej. Udało się, no prawie, mamy wicemistrzostwo!!! Przygotowania były ciężkie, intensywne, ale nie poddalismy się. I chociaz byliśmy przygotowani na mistrzostwo, to wystarczyła chwila nieuwagi i przegraliśmy o długośc buta.
Teraz mamy potwierdzenie, że cięzka praca naprawdę daje efekty, bo posżło nam zdecydowanie lepiej niż ocenialiśmy :)

 Brawo My :)


Teraz czas na kolejne plany biegowe :)


A w ogrodzie busz!
Czasu wystarcza na tyle aby podjechac raz w tygodniu i ogarnąc. Czasem jeden dzień to za mało.
Ale jest teraz ten cudny moment, kiedy więcej plonów niż pielęgnacji ;)



Gladiola - zakupiona z wyprzedaży w "Biedrze" ;) Kolor ma niesamowity!




Ostre papryczki - nie wiem jak to się stało, ale tylko one zdołaly przetrwac majowy przymrozek. W efekcie mam ich chyba z 10 krzaczków ;)


Chyba konieczny jest kosz na zbiory, Ten większy ;)



Dalia, malutka ale jak widac daję rade. Również prrzecena w wyżej wspomnianycm sklepie ;)





A tutaj już w świetle zachodzącego słońca.

Choc pracy jest naprawdę sporo to uwielbiam ten busz :)

Miłego dnia!




piątek, 15 lipca 2016

Leje

Nooo od nocy. Cały czas równiutko pada deszcz.
Lubię takie dni w środku lata, można odetchnąc, uspokoic się i dzień tak leniwie płynie. Miło mi się kojarzą takie dni.

Włąsciwie sama nie wiem dlaczego, w końcu nic specjalnego się nie działo. Wstawaliśmy trochę poźniej, mama pozwalałanam pospac dłużej, potem dzień był leniwy, chłodny i mokry :) Ale to naprawde bardzo miłe wspomnienia :)

Miesiac minął od ostatniego wpisu a sporo się dzieje :)
Powstały 2 nowe sweterki dla Heleny

I prawie 2 dla mnie - okazało się, że czarną bawełnę już do czegoś wykorzystałam i na sweter dla mnie nie wystarczy ;)

Nic nie szkodzi, znalazłam jakąś rozgrzebaną robótke. Jeszcze raz przymierzyłam, pomyślałam i sprułam:) Odjęłam kilka oczek i działam dalej.

W warzywniaku - dżungla i busz! Muszę zakładac odblaskową koszulkę, żeby inni mogli mnie znaleźc ;) No i nastał ten cudowny czas, kiedy obiad dyktują nam zbiory - młode marchewki, buraczki, szpinak nowozelandzki i cukinia :) Czekam na pomidory i ogórki :)

To od czego zacznę?
Może trochę sweterka?

Włóczka: Alize Batik - zakupiona 3 lata temu w Biferno i niestety ten kolor jest juz niedostępny. A szkoda, bo sama chętnie bym nosiła.

Druty: 2,5 mm
Wzór: Własny.
Modelka- taka co się nie potrafi zatrzymac ;)











poniedziałek, 13 czerwca 2016

Kawał ziemi

Nooo kawałeczek, który ja ogarniam.
Uwielbiam, kiedy zmęczona siadam i patrzę jakie to wszytsko piękne.













I sok z kwiatów czarnego bzu zrobiony! Polecam jest idealny, smaczny, orzeżwiający, zdrowy i niedrogi ;)

Miłego wieczoru!

czwartek, 19 maja 2016

Kaptur jest fajny

Ubiera się w niego.
Zapina kolorowe guziczki, które bardzo jej się podobają.
Chętnie zakłada kaptur.

Udany projekt :)




I mama chce taki sam :)

środa, 18 maja 2016

Regeneracja w ogródku

Mój plan treningowy przewiduje regeneracje, ale w większości przypadków przebiega ona w ogródku...
 A teraz drżę na samą myśl, bo  pomidory wyhodowane od nasionka, dopieszczone już w gruncie a tutaj słyszę o jakiś przymrozkach...

Zobaczymy...

Ale wszystko pięknie wzeszło i sałaty, których nie żałowałam w  tym roku, bo mam ich aż 5 odmian. Zdjęcia wrzucę następnym razem, bo niestety telefon nie bardzo ma ochotę współpracować.

A tymczasem, moje dziecko znalazło "dojrzewające" materiały. Ja o nich wiedziałam, ale jakoś nie było czasu, żeb się za to zabrać. Szczególnie, że ostatnia przygoda z szyciem kocyka nie była łatwa, jak to na pierwszy raz przystało.

Maszynę do szycia kupiłam już jakiś czas temu. Niby podstawy znam, jednak nadal walczę z plączącą się nitka z lewej strony materiału...
W tym małym "bębenku" też czasem się zaplącze.

I tutaj pytanie do Was szyjących, macie pomysł dlaczego tak się dzieje?

Dobrze, że nie widać lewej strony... ;)

Koc jest duży, ponieważ ma służyć jako kołderka w cieplejsze noce. Trochę musiałam pokombinować z poszewką na poduszkę, ponieważ materiału pozostało tylko resztki.

Ale nauczona pierwszą próbą, że polar typu minky jednak bardzo się ciągnie tym razem udało się zrobić to zdecydowanie lepiej.




Kajka także otrzymała swój komplet ;) Ale szyłam go już po północy, chcąc zrobic dziecku niespodziankę i niestety na światło dzienne wyszło kilka niedociągniec...


Nie byłam do końca przekonana, czy nie będzie aż zbyt słodko, ale zestaw kolorystyczny uważam za udany :)

Zadowolona i dziecko także :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...