niedziela, 9 października 2016

Ups! I did it again!

No powiem, że chyba po raz pierwszy w życiu przyznałam się Mężowi co mi chodzi po głowie jak biegnę maraton i po co mam w głowie zapamietane Treny Kochanowskiego ;)

No ale tak już mam :)

Udało się, chociaż droga do tego sukcesu była wyboista. Kilka tygodni temu złapała mnie poważna kontuzja i niestety czas zdecydowanie działał na niekorzyśc...

Ale jak zwykle wina leżała po mojej stronie całkowicie - przetrenowałam się :/
Dosyc poważnie.

Ostatecznie zdecydowałam, że nie pobiegnę i sprzedam pakiet startowy co mi się nie udało. Fizjoterapeuta dał zielone światło - pod warunkiem, że zejde jak będzie bolec i chyba tego nie zakodowałam ;) Ja prawie nikomu się nie przyznałam do dnia poprzedzającego start w moim drugim maratonie, że jednak pobiegnę.

No i poleciałam. Byłam zdziwiona jak lekko mi się biegło, jak nogi niosły i wybiegałam piękną zyciówkę!. Jednak zupełnie nie brałam tak dobrego wyniku pod uwagę, plan uległ nieco zmianie podczas biegu. Jednak nie zrezygnowłama z postojów na każdym punkcie odżywczym. Spowodowało to, że kilka minut mi zajeło zjedzenie owoców i wypicie wody ale i tak byłam szybsza o 10 niż podczas mojego debiutu w zeszłym roku. No i nie bolało :)

Cieszę się :)

A Tren Kochanowskiego - nie wiedziec dlaczego akurat to??- przerobiłam na... Odę do mojej kontuzji ;)

Odpoczynek był bardzo potrzebny :)


Tak się człowiek cieszy gdzieś w połowie :)



A to prezent od Męża - kosmiczny czas to i jest astronauta ;)

Dobrej nocy :)




10 komentarzy:

  1. Gratulację. To się nazywa walka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Walczy lubię, może w tym tkwi sukces ;)

      Usuń
  2. Brawooooooo!!! jesteś wspaniała!!!!
    serdeczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, do wspaniałości mi daleko, raczej wytrwałośc to moja moc ;) Dziekuję :)

      Usuń
  3. Z całego serca gratuluję :-) I cieszę się razem z Tobą :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I mam nadzieję, że nie ostatni ;)

      Usuń
  4. Gratuluję!!!! Podziwiam za wytrwałość. Ja bym tylko czekała na kontuzję, żeby mieć wymówkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz trójkę dzieci! Tylko tak mówisz, wiem, że byłoby inaczej ;)

      Usuń
  5. Matko jedyna, MARATON. Dziewczyno jesteś wielka, gratuluję z całego serca. Podziwiam !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Maraton to brzmi dumnie, ale biegnie się jak każdy inny bieg, tylko dłużej ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...